Uf.. Nie wiem dlaczego,ale notki pisane na temat R. przychodzą mi z trudnością.
Spotkaliśmy się w ten weekend, zachowywał się jakby poza mną świat nie istniał. Sprowadziłam do tematu spotykania się z kimś jeszcze. Porozmawialiśmy na temat Tej drugiej. Powiedział mi,że spotkał się z Nią kilka razy,a Ona się zakochała, że nic dla Niego nie znaczy. Cieszył się,że możemy spędzać czas razem. Cudownie nie? Czuć się dobrze w ramionach człowieka, który szepcze "Jesteś cudowna". A wszystko to jedno wielkie gówno! Gówno prawda!
Zrobił jeden błąd, a w moim świecie niepewności i niezrozumienia była to jedyna szansa na to by dowiedzieć się prawdy.Zostawił mnie sam na sam ze swoim telefonem. Z jej cudownymi smsami wychwalającymi R. pod niebiosa. No tak, przecież dziewczyna się zakochała, to co się jej dziwić? A sam? Sam nie jest jej wcale dłużny. Wygląda na to, że są razem. Uderzyło! Ale czy zabolało? Popłakałam i szczerze znienawidziłam człowieka, który uświadamiał mi,że jestem wyjątkowa, że nigdy by mnie nie skrzywdził. Jasne, nie skrzywdził, nie chciał przecież związku, jednak zapomniał wspomnieć o tym najważniejszym aspekcie dlaczego nie.Nie przyznałam się do swojego odkrycia, oznajmiłam mu tylko,że dzisiaj widzimy się po raz ostatni. I nawet się śmiałam. Udowodniłam sobie,że On nic dla mnie nie znaczy.A i chyba zapomniałam wspomnieć,że zapraszał mnie na zimowe ferie w góry? Uwierzcie mi, że jeszcze wczoraj pisał/prosił żebym z Nim pojechała.
Ajć!
Jest coś czego nie potrafię zrozumieć, poznał mnie ze swoimi znajomymi. Moich poznał również - Oni też dali się nabrać. Chodził ze mną za rękę. Przytulał na imprezach. Był zazdrosny o facetów, którzy na tych imprezach mnie podrywali. Zabierał mnie do kina i na kolację. Mówił,że chciałby, aby jeśli kiedyś będzie miał żonę była taka jak ja. Czy grał? Nie wyglądał na człowieka, który gra. Więć dlaczego to wszystko? Ale jedno co z pewnością zrozumiem to
KONIEC NIEPEWNOŚCI ! :)
Nie ma we mnie nienawiści ani żalu, jest tylko świadomość własnej bezużyteczności.
— Paulo Coelho
Piąta Góra