Możecie krzyczeć.

2011-08-10 08:48:57

Notatka może być etycznie niepoprawna, dlatego nie zdziwię się,gdy ktoś z Was mnie potępi.
Ja sama jednak, niczego nie żałuję.

Po rozstaniu z M. nie odzywaliśmy się do siebie przez miesiąc. Zadzwonił bym odebrała resztę swoich rzeczy. Moim błędem było to,że zabierając kartony pozwoliłam zaprosić się na herbatę. Powróciły wspomnienia, ale nie bicia, poniżania, wyrzucania z domu,czy traktowania jak ścierwo. Powróciły wspomnienia z początków naszego związku, kiedy było nam ze sobą cudownie. Spędziliśmy ze sobą noc, ciężko było nam się roztać.  Cieszyłam się jak małe dziecko,że znowu jestem dla niego kimś ważnym. I co, pewnie uważacie,że do siebie wróciliśmy? To słuchaj dalej. Obiecaliśmy się sobie nie spieszyć. Pojechał na wakacje. Ja przeżywałam w domu koszmar.
Zmarła moja kuzynka.  Kobiecie, która ma 49 lat stwierdzono grypę. Lekarze, helikoptery, śpiączka, oczekiwanie. Mózg umarł.Zmarła na wylew tętniaka.Potrzeba było zaledwie 3 tygodni. Nadal przechodzą mnie dreszcze, nadal nie wierzę.Jak to mówi jej pięcioletnia wnuczka " Babcia nie umarła,babcia siedzi z aniołkami i patrzy na nas, dlatego nie można się smucić i płakać. ...
Wracając do tematu M. spotkaliśmy się w zeszłym tygodniu. To już nie było to samo. Wypiliśmy po piwie i do domu. Wtedy zrozumiałam,że już nic z tego nie będzie. On, będąc na wakacjach przeżył przelotny romans i moim zdaniem to go wyleczyło.
Suma sumarum, cudownie jest, że ja też nie wyczekuję jak zadzwoni,napisze, albo, że się spotkamy.
Nauczyłam się,że moje życie wygląda inaczej, a to wcale nie oznacza, że gorzej.
Co wieczór spotykam się ze starymi,albo z nowymi znajomymi. Korzystam z wakacji!
Co do starych znajomych, to spotkałam się z moją chwilową miłością z gimnazjum. Chociaż kontakt utrzymywalśmyznacznie dłużej.
Spędziliśmy walentynki minionego roku wspólnie. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się. Oboje na chwilę zapomnieliśmy, że zostalismy skrzywdzeni.
Ponownie spotkaliśmy się w tą niedzielę. Zaprosił mnie na herbatę, zawsze lubiłam z nim rozmawiać. Jednak żegnając się poczułam,że mam na niego mega ochotę. Tak miałam ochotę zwyczajnie go przelecieć. Wczoraj wpadł do mnie na herbatę. I co? Okazało się,że on ma jeszcze większą ochotę na mnie niż ja na niego. O mały włos doszłoby do czegoś więcej, nie doszło.
On jednak jest ponownie w związku, który opłakiwał w te pamiętne Walentynki. Zawsze uważałam,że niemoralne jest rozbijanie związków. A zdrada, to jedna z najgorszych możliwych plag świata - o niej przecież napisałam pracę licencjacką. A teraz jak jest?
Totalna pustka! Nie czuję nic! No... może oprócz tego,że .... mam ochotę iść z nim do łóżka! Pociąga mnie jak nigdy wcześniej. Boję się z nim więcej spotykać, bo nie wiem jak to mogłoby się zakończyć. Zostawiam tą sprawę,aby sam ją rozwiązał.
Jednak drugi aspekt tej opowieści. W końcu pociągają mnie inni faceci!!!!! :):)

Już w poniedziałek wyjeżdżam na Krym. A od wczoraj mam wolne mieszkanie, wpadnie ktoś?

Ps. Schudłam 3 kg ;-).

skomentuj (7)


Strona główna