Analiza tego co było.
I-V Nowy Rok rozpoczęty w ramionach pana M. 9 miesiąc naszego związku. Bardzo burzliwego związku. Zamieszkaliśmy razem. Coraz więcej kłótni.
Coraz więcej rozczarowań. Stałam się dla niego marionetką, którą można wykorzystać kiedy tylko ma się na to ochotę.
Posprzątane. Wyprane. Ugotowane - a zawsze za mało. Przestałam być dla niego atrakcyjna. Atrakcyjniejszy okazał się alkohol. Z nim nie miałam szans. Nawet jeżeli dałam się poniżać, wyrzucać z domu, bić... To było nadal za mało. Nie byłam taką, jaką chciał abym była. Za malo ładna. Za gruba. Za głupia.
Z tym ostatnim się zgadzam, bo przecież mądrzy ludzie nie pozwalają sobie na bycie koalkoholikiem.
O zgrozo! Nadal nim jestem, nadal oprócz oburzenia i strachu na jego widok - mam ochotę przeprosić, przytulić się.
Peja - KC. Kiedyś ta piosenka pokazywała mi,że M. jest człowiekiem, który mnie kocha. W sumie sam mi ją puszczał kiedy chciał powiedzieć - Kocham. A dziś, żałuję, że okazał się takim skurwysynem, który wbrew tekstowi piosenki potrafił zrobić krzywdę.
Ta psychiczna nie może się równać z siniakami na ciele.
Uroniłabym łezkę myśląc o tym jak się zmienił na gorsze, ale czy się zmienił? Raczej pokazał jaki jest.
Kochał albo chciał kochać. Nie umiał. Może to głupie, ale brakuje mi go. Brakuje mi tych chwil kiedy byłam dla niego wszystkim.
Rozdział zamknięty. Zasługuję na lepsze życie.
VI. 22 urodziny i decyzja o rozstaniu. O tym,że nie mogę więcej pozwolić sobie na takie traktowanie. Decyzja o tym, że czas najwyższy zacząć żyć godnie. Tak jak przystało na człowieka.
VII. Nagła śmierć kuzynki.
VIII. Spełniło się moje marzenie, wyjazd na Krym :) Chcę jeszcze.
IX. Obroniłam tytuł licencjata filolologii rosyjskiej.
X. Zaczynamy studia magisterskie.
XI. Sprawa z Panem R. człowiekiem, który wydawał się być idealny. Taki do rany przyłóż. A jednak. Zrobił sobie ze mnie tą drugą.
XII. Święta w coraz mniejszym gronie rodzinnym. Przy stole zostali rodzice, siostra, druga z rodziną i babcia. A na Sylwestra pozwoliłam się zaprosić, koledze, który od urodzin koleżanki zabiega o spotkanie. No cóż, coś mi się od życia należy.
Obyło się bez sprzedaży samochodu, a za niewielkie pieniądze laptop zrobiony jak nówka sztuka.
Do siego roku!