Poznałam kogoś. Jeśli nic z tego nie wyjdzie. To się chyba pokaraskam!
Pokaraskam się, bo nadal nie potrafię zwalczyć w sobie manii szybkiego angażowania się.
Jeśli znowu dostanę kopa w dupę, to przysięgam POKARASKAM SIĘ!
I to nie z powodu, że ukradziono mi torebkę, wraz z całą jej zawartością.
A z tego, że znowu jestem naiwna.
Mój pesymizm bierze górę, kiedy nie jestem pewna co dalej.
Znamy się 4 dni, a ja już wariuję.
Czy ja nie mogę zwyczajnie cieszyć się, że chociaż przez chwilę jestem traktowana jak upragniona kobieta?
Czy od razu muszę widzieć czarne scenariusze? Czemu nie mogę uwierzyć w siebie?
I czy ja muszę się bać, że wszystko spieprzę?
Lecz się Zagwozdko!
skomentuj (9)